Rozdział 3
Weszłam do klasy po małym incydencie mającym miejsce na korytarzu i spotkałam w środku nauczyciela. Wysoki brunet w okularach i niebieskim blezerze siedział przy biurku i gdy weszłam, podniósł wzrok znad dokumentów. Według planu mam teraz lekcję historii.
- Dzień dobry - przywitałam się.
- Dzień dobry, ty jesteś tą nową uczennicą? - zapytał.
- Tak, nazywam się Cherienna Vapriano.
Wstał i podał mi rękę. Odwzajemniłam uścisk.
- Na nazwisko mi Farazowski, uczę historii. Sam niedawno tu dołączyłem, więc wiem jak to jest być nowym - posłał mi życzliwy uśmiech. - Usiądź w ostatniej ławce, lekcja zaraz się zacznie.
Udałam się na koniec sali i zajęłam swoje miejsce. Zadzwonił dzwonek i uczniowie zaczęli wchodzić do klasy, w tym trójca z blondyną na czele. Wciąż była czerwona i nawet nie zaszczyciła mnie swym spojrzeniem. Usiadła ze swoimi koleżankami po przeciwnej stronie pomieszczenia i zaczęły rozmawiać. Odwróciłam głowę w kierunku szyby i obserwowałam kołyszące się gałęzie drzew na wietrze.
Wszyscy zajęli swoje miejsca i nie dało się nie zauważyć, że część obecnych przyglądała mi się z zaciekawieniem. Rudowłosa dziewczyna przede mną odwróciła się na krześle.
- Cześć! Jesteś nowa, tak? Nazywam się Iris, będziemy razem chodzić na lekcje - uśmiechnęła się i oparła ręce o moją ławkę.
- Hej, miło poznać. Cherienna.
- Również mi miło, mam nadzieję, że będziesz się tu dobrze czuła.
Pan Farazowski próbował uciszyć klasę i gdy gwizdnął, Iris na moment zwróciła głowę w jego kierunku, po czym ponownie zaczęła do mnie mówić.
- Ta sytuacja na korytarzu... - zaczęła, ściszając głos. - Była nie-sa-mo-wi-ta! Amber zasłużyła sobie, by ktoś ustawił ją w pion. Nieźle się zdziwiła, że ktoś, szczególnie nowy, tak ją zlekceważył.
- Hmm, dzięki - lekko się uśmiechnęłam. - Już wcześniej takie sytuacje miały miejsce?
- Są na porządku dziennym, ta trójca za dużo sobie wyobraża. Zawsze się tak zachowują i to wobec wszystkich.
- Będę pamiętać.
- Zostań chwilę po lekcji, przedstawimy cię naszej klasie - zaoferowała i odwróciła się do tablicy.
Nauczyciel zaczął prowadzić lekcję. Miejsce obok mnie wciąż było puste. Zastanawiałam się, czy wszyscy uczniowie są dziś na zajęciach, czy jeszcze kogoś brakuje.
Rozległo się energiczne pukanie i do klasy wszedł czerwonowłosy chłopak, a za nim dyrektorka. Wzięła na słówko pana Farazowskiego, który kazał usiąść spóźnionemu obok mnie. Zająwszy siedzenie, rozłożył się na ławce i zaczął mi się przyglądać. Zmarszczyłam brwi.
- Emm, cześć? - oparłam twarz na ręce. Nie spuszczał ze mnie wzroku, co trochę wytrącało mnie z równowagi.
- Cześć - odparł. Miał głęboki, spokojny głos. - Nowa?
Skinęłam głową.
- Cherienna jestem.
- Kastiel. Miło poznać, szczególnie po sytuacji z blondyną na korytarzu - kiwnął głową na siedzące w oddali dziewczyny. Widać, że go to bawiło.
- Widziałeś?
- Niestety nie - westchnął. - Szkoda, bo chciałem to zobaczyć.
Skrzyżowałam palce, którymi po kolei strzelałam. Odwróciłam wzrok.
Nauczyciel z historii wszedł z powrotem do klasy i rzucił czerwonowłosemu karcące spojrzenie. Chłopak w ogóle się tym nie przejął.
- Dobrze, kontynuujmy więc lekcję - zaczął pan Farazowski. - Skoro jesteśmy już w komplecie, czas abyśmy napisali naszą umówioną kartkówkę...
Wszyscy jak jeden mąż rzucili się, by powtarzać wszystko, co wpadnie tylko w oko. Zrobiło się niezłe zamieszanie, podczas którego nauczyciel podszedł do mnie i oznajmił, że jestem zwolniona z jej pisania. Polecił mi, abym zajęła się sobą i nie podpowiadała innym, także rozsiadłam się wygodnie na krześle i westchnęłam z zadowoleniem.
Mój sąsiad wyjął kartkę, podpisał się i zaklął pod nosem.
- Z czego piszecie? - zapytałam.
Wzruszył ramionami.
- Masz zamiar mi podpowiadać, czy będziesz tylko tak siedzieć i się szczerzyć? - rzucił.
Udałam, że się zastanawiam.
- A co będę z tego mieć, jeśli podyktuję ci dobre odpowiedzi? - przechylałam ręce tak, jakbym coś w nich ważyła.
Gdy pan Farazowski zaczął dyktować pytania, szturchnął mnie nogą. Westchnęłam i wzięłam książkę z historii na kolana i szepnęłam do Kastiela:
- Przysuń się bliżej i nie zasłaniaj ręką kartki.
Cień uśmiechu przemknął po jego twarzy, gdy przysunął swoje krzesło bliżej mojego. Wiedziałam już z czego piszą, więc odszukałam rozdział w książce, którą trzymałam przymkniętą. Miałam tylko nadzieję, że nauczyciel nie będzie chodził po klasie. Jeśli nie to nie będę miała najmniejszego problemu, by pomóc czerwonowłosemu. Oby było warto.
Po upływie kilku minut, podczas których przeglądałam strony z działu, z którego pisali kartkówkę, Kastiel ponownie szturchnął mnie nogą, bym zobaczyła, czego nie ma. Nie napisał prawie niczego, więc upewniwszy się, że nikt nie patrzy, wzięłam jego kartkę i przysunęłam mu czystą, na której szybko nabazgrałam "Udawaj, że coś piszesz". Nie zwlekał, a w moim przypadku wyglądało to tak, jakbym robiła notatki na inną lekcję, gdyż siedziałam odchylona i notowałam coś na podstawce w postaci książki. Nauczyciel przelotnie na nas spojrzał, lecz wrócił do swoich spraw.
Pięć minut przed oddaniem klasówek ponownie dokonałam wymiany z Kastielem. Odpowiedzi zapisałam mu ołówkiem, by mógł je przepisać swoim pismem. Zaczął notować "swoje odpowiedzi", po czym gumką wygumował ślad ołówka i oddał klasówkę. Na kartce, którą mu podrzuciłam, widziałam pojedyncze bazgroły i większym drukiem napisane "dzięki". Po dzwonku zwrócił się do mnie:
- Dzięki. Niezły z ciebie przypadek, dziewczynko.
Uśmiechnęłam się pod nosem i schowałam jego kartkę między zeszyty.
- Za jakiś czas wystawię ci rachunek i zgłoszę się po zapłatę.
- Uważaj, bo wpędzisz mnie w długi.
Gdy wyszedł z klasy podeszłam do Iris, która zobaczywszy mnie, przywołała do siebie grono uczniów. Zauważyłam chłopaka o siwych włosach i oczach z różnobarwnymi tęczówkami, drugiego o niebieskiej czuprynie, trzeciego kruczoczarnego z czapką na głowie i motywem pikselowego stworka na koszulce, ciemnoskórą dziewczynę oraz tą, którą minęłam dziś rano na korytarzu.
Wszyscy podeszli bliżej i się przywitali, w momencie, gdy Iris przedstawiła mnie już oficjalnie.
Próbowałam zapamiętać wszystkie imiona, które wpadły do moich uszu w tak krótkiej chwili: Lysander, Alexy, Armin, Kim i Violetta. Wydawali się bardzo zainteresowani moją osobą, szczególnie po wydarzeniu na korytarzu. Pytali się skąd jestem, dlaczego tu przyjechałam i różne inne. Rozmowa dosyć dobrze nam się kleiła, kilka razy się śmialiśmy, gdyż Alexy i Armin, jak się okazało - bliźniacy, ciągle się wygłupiali. Gdy zadzwonił dzwonek na kolejną lekcję, zebraliśmy się i w tej małej grupce poszliśmy w kierunku schodów. Miło mi się z nimi rozmawiało, lecz musieliśmy się rozdzielić i usiedliśmy w pewnych odległościach od siebie w ławkach.
Całkiem miły ten pierwszy dzień w szkole. Zobaczymy, co przyniosą kolejne.
///
- Dzień dobry - przywitałam się.
- Dzień dobry, ty jesteś tą nową uczennicą? - zapytał.
- Tak, nazywam się Cherienna Vapriano.
Wstał i podał mi rękę. Odwzajemniłam uścisk.
- Na nazwisko mi Farazowski, uczę historii. Sam niedawno tu dołączyłem, więc wiem jak to jest być nowym - posłał mi życzliwy uśmiech. - Usiądź w ostatniej ławce, lekcja zaraz się zacznie.
Udałam się na koniec sali i zajęłam swoje miejsce. Zadzwonił dzwonek i uczniowie zaczęli wchodzić do klasy, w tym trójca z blondyną na czele. Wciąż była czerwona i nawet nie zaszczyciła mnie swym spojrzeniem. Usiadła ze swoimi koleżankami po przeciwnej stronie pomieszczenia i zaczęły rozmawiać. Odwróciłam głowę w kierunku szyby i obserwowałam kołyszące się gałęzie drzew na wietrze.
Wszyscy zajęli swoje miejsca i nie dało się nie zauważyć, że część obecnych przyglądała mi się z zaciekawieniem. Rudowłosa dziewczyna przede mną odwróciła się na krześle.
- Cześć! Jesteś nowa, tak? Nazywam się Iris, będziemy razem chodzić na lekcje - uśmiechnęła się i oparła ręce o moją ławkę.
- Hej, miło poznać. Cherienna.
- Również mi miło, mam nadzieję, że będziesz się tu dobrze czuła.
Pan Farazowski próbował uciszyć klasę i gdy gwizdnął, Iris na moment zwróciła głowę w jego kierunku, po czym ponownie zaczęła do mnie mówić.
- Ta sytuacja na korytarzu... - zaczęła, ściszając głos. - Była nie-sa-mo-wi-ta! Amber zasłużyła sobie, by ktoś ustawił ją w pion. Nieźle się zdziwiła, że ktoś, szczególnie nowy, tak ją zlekceważył.
- Hmm, dzięki - lekko się uśmiechnęłam. - Już wcześniej takie sytuacje miały miejsce?
- Są na porządku dziennym, ta trójca za dużo sobie wyobraża. Zawsze się tak zachowują i to wobec wszystkich.
- Będę pamiętać.
- Zostań chwilę po lekcji, przedstawimy cię naszej klasie - zaoferowała i odwróciła się do tablicy.
Nauczyciel zaczął prowadzić lekcję. Miejsce obok mnie wciąż było puste. Zastanawiałam się, czy wszyscy uczniowie są dziś na zajęciach, czy jeszcze kogoś brakuje.
Rozległo się energiczne pukanie i do klasy wszedł czerwonowłosy chłopak, a za nim dyrektorka. Wzięła na słówko pana Farazowskiego, który kazał usiąść spóźnionemu obok mnie. Zająwszy siedzenie, rozłożył się na ławce i zaczął mi się przyglądać. Zmarszczyłam brwi.
- Emm, cześć? - oparłam twarz na ręce. Nie spuszczał ze mnie wzroku, co trochę wytrącało mnie z równowagi.
- Cześć - odparł. Miał głęboki, spokojny głos. - Nowa?
Skinęłam głową.
- Cherienna jestem.
- Kastiel. Miło poznać, szczególnie po sytuacji z blondyną na korytarzu - kiwnął głową na siedzące w oddali dziewczyny. Widać, że go to bawiło.
- Widziałeś?
- Niestety nie - westchnął. - Szkoda, bo chciałem to zobaczyć.
Skrzyżowałam palce, którymi po kolei strzelałam. Odwróciłam wzrok.
Nauczyciel z historii wszedł z powrotem do klasy i rzucił czerwonowłosemu karcące spojrzenie. Chłopak w ogóle się tym nie przejął.
- Dobrze, kontynuujmy więc lekcję - zaczął pan Farazowski. - Skoro jesteśmy już w komplecie, czas abyśmy napisali naszą umówioną kartkówkę...
Wszyscy jak jeden mąż rzucili się, by powtarzać wszystko, co wpadnie tylko w oko. Zrobiło się niezłe zamieszanie, podczas którego nauczyciel podszedł do mnie i oznajmił, że jestem zwolniona z jej pisania. Polecił mi, abym zajęła się sobą i nie podpowiadała innym, także rozsiadłam się wygodnie na krześle i westchnęłam z zadowoleniem.
Mój sąsiad wyjął kartkę, podpisał się i zaklął pod nosem.
- Z czego piszecie? - zapytałam.
Wzruszył ramionami.
- Masz zamiar mi podpowiadać, czy będziesz tylko tak siedzieć i się szczerzyć? - rzucił.
Udałam, że się zastanawiam.
- A co będę z tego mieć, jeśli podyktuję ci dobre odpowiedzi? - przechylałam ręce tak, jakbym coś w nich ważyła.
Gdy pan Farazowski zaczął dyktować pytania, szturchnął mnie nogą. Westchnęłam i wzięłam książkę z historii na kolana i szepnęłam do Kastiela:
- Przysuń się bliżej i nie zasłaniaj ręką kartki.
Cień uśmiechu przemknął po jego twarzy, gdy przysunął swoje krzesło bliżej mojego. Wiedziałam już z czego piszą, więc odszukałam rozdział w książce, którą trzymałam przymkniętą. Miałam tylko nadzieję, że nauczyciel nie będzie chodził po klasie. Jeśli nie to nie będę miała najmniejszego problemu, by pomóc czerwonowłosemu. Oby było warto.
Po upływie kilku minut, podczas których przeglądałam strony z działu, z którego pisali kartkówkę, Kastiel ponownie szturchnął mnie nogą, bym zobaczyła, czego nie ma. Nie napisał prawie niczego, więc upewniwszy się, że nikt nie patrzy, wzięłam jego kartkę i przysunęłam mu czystą, na której szybko nabazgrałam "Udawaj, że coś piszesz". Nie zwlekał, a w moim przypadku wyglądało to tak, jakbym robiła notatki na inną lekcję, gdyż siedziałam odchylona i notowałam coś na podstawce w postaci książki. Nauczyciel przelotnie na nas spojrzał, lecz wrócił do swoich spraw.
Pięć minut przed oddaniem klasówek ponownie dokonałam wymiany z Kastielem. Odpowiedzi zapisałam mu ołówkiem, by mógł je przepisać swoim pismem. Zaczął notować "swoje odpowiedzi", po czym gumką wygumował ślad ołówka i oddał klasówkę. Na kartce, którą mu podrzuciłam, widziałam pojedyncze bazgroły i większym drukiem napisane "dzięki". Po dzwonku zwrócił się do mnie:
- Dzięki. Niezły z ciebie przypadek, dziewczynko.
Uśmiechnęłam się pod nosem i schowałam jego kartkę między zeszyty.
- Za jakiś czas wystawię ci rachunek i zgłoszę się po zapłatę.
- Uważaj, bo wpędzisz mnie w długi.
Gdy wyszedł z klasy podeszłam do Iris, która zobaczywszy mnie, przywołała do siebie grono uczniów. Zauważyłam chłopaka o siwych włosach i oczach z różnobarwnymi tęczówkami, drugiego o niebieskiej czuprynie, trzeciego kruczoczarnego z czapką na głowie i motywem pikselowego stworka na koszulce, ciemnoskórą dziewczynę oraz tą, którą minęłam dziś rano na korytarzu.
Wszyscy podeszli bliżej i się przywitali, w momencie, gdy Iris przedstawiła mnie już oficjalnie.
Próbowałam zapamiętać wszystkie imiona, które wpadły do moich uszu w tak krótkiej chwili: Lysander, Alexy, Armin, Kim i Violetta. Wydawali się bardzo zainteresowani moją osobą, szczególnie po wydarzeniu na korytarzu. Pytali się skąd jestem, dlaczego tu przyjechałam i różne inne. Rozmowa dosyć dobrze nam się kleiła, kilka razy się śmialiśmy, gdyż Alexy i Armin, jak się okazało - bliźniacy, ciągle się wygłupiali. Gdy zadzwonił dzwonek na kolejną lekcję, zebraliśmy się i w tej małej grupce poszliśmy w kierunku schodów. Miło mi się z nimi rozmawiało, lecz musieliśmy się rozdzielić i usiedliśmy w pewnych odległościach od siebie w ławkach.
Całkiem miły ten pierwszy dzień w szkole. Zobaczymy, co przyniosą kolejne.
///
O mamciu kocham ❤ Niesamowicie cieszę się, że wpadłam na Twój blog...
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo weny i mam nadzieję że kolejny rozdział pojawi się szybko ❤❤